Chodzi mi oczywiście o solidarną odpowiedzialność inwestora wobec podwykonawcy.

Czy podwykonawca ma wzywać do zapłaty inwestora przed wytoczeniem powództwa o zapłatę, czy od razu może pozwać?

Otóż zdecydowanie przed wytoczeniem powództwa podwykonawca powinien wystosować do inwestora wezwanie do zapłaty. Jeżeli przed wniesieniem pozwu nie wezwiesz inwestora do zapłaty, to narażasz się na to, że mimo wygrania sprawy sąd zasądzi od Ciebie na rzecz inwestora koszty procesu.

Nawet jeżeli wygrasz sprawę, to może się okazać, że będziesz musiał inwestorowi zapłacić koszty procesu.

Wszystko to przez art. 101 KPC:

Zwrot kosztów należy się pozwanemu pomimo uwzględnienia powództwa, jeżeli nie dał powodu do wytoczenia sprawy i uznał przy pierwszej czynności żądanie pozwu

Ty – podwykonawca pozywasz inwestora bez wcześniejszego wezwania do zapłaty, inwestor w odpowiedzi na pozew uznaje powództwo, twierdząc, że nic nie wiedział o tym, że generalny wykonawca Tobie nie zapłacił, a jak by wiedział, to on – inwestor – już dawno by Tobie zapłacił.

W takiej sytuacji istnieje ryzyko, że sąd mimo korzystnego co do zasady dla Ciebie wyroku zobowiąże Cię do zwrotu inwestorowi kosztów zastępstwa procesowego. Poza tym nikt nie zwróci Tobie opłaty sądowej od pozwu i poniesionych przez Ciebie kosztów pełnomocnika.

Takie ryzyko nie pojawi się, jeżeli wcześniej ty – podwykonawca – wystosujesz do inwestora wezwanie do zapłaty.

Ostatnio modne jest takie powiedzenie, że lepsza najgorsza ugoda niż najlepszy wyrok. Nie neguję wartości ugody czy postępowania mediacyjnego w niektórych sprawach, jednakże zdecydowanie się z tym powiedzeniem nie zgadzam. Nie w każdej sytuacji ugoda jest najlepszym rozwiązaniem sporu. Bardzo często zdarza się, że strona, która zawarła ugodę, jest z niej niezadowolona, gdyż podjęła decyzję o jej zawarciu pod wpływem chwili, bez przemyślenia tematu.

Tak, jest to czasem spotykany obrazek na sali sądowej – sąd nakłania na pierwszym posiedzeniu do zawarcia ugody, pozwany proponuje, że zapłaci tylko część z dochodzonego roszczenia, wykonawca przystaje na tą propozycję, a potem – po zawarciu ugody – żałuje podjętej pod wpływem chwili decyzji.

Poniżej chciałbym udzielić Tobie kilku rad, które pomogą Ci podjąć właściwą decyzję w sprawie ugody.

  1. Przygotuj się na to, że sąd na pierwszej rozprawie będzie nakłaniał Ciebie i pozwanego do zawarcia ugody. Przygotuj się na to jeszcze przed rozprawą. Zastanów się, jakie masz szanse na wygranie sprawy, a jakie jest ryzyko jej przegrania. Przeanalizuj, z jakich roszczeń możesz zrezygnować, a jakich na pewno nie odpuścisz.
  2. Nie musisz podejmować decyzji w sprawie zawarcia ugody od razu. Jeżeli propozycja padnie na początku rozprawy, możesz poprosić sąd o przeprowadzenie zaplanowanych na dzisiaj czynności i wrócić do tematu ugody pod koniec rozprawy lub nawet na następnej rozprawie.
  3. Jeżeli ty i druga strona macie wolę polubownego załatwienia sprawy, ale nie macie dogadanych szczegółów, to możecie poprosić sąd o odroczenie rozprawy w celu uzgodnienia spornych kwestii. Często sądy mimo napiętych kalendarzy znajdują nieodległy termin na zawarcie ugody.
  4. Nawet jeżeli uzgodniłeś z pozwanym wszystkie sporne kwestie, poproś sąd o odroczenie rozprawy na najbliższy wolny termin – w celu zredagowania treści ugody. Oczywiście, możecie podpisać ugodę na tej samej rozprawie, na której padnie propozycja jej zawarcia – ale czy warto narażać się na ryzyko omyłki? Zobacz – sąd w pośpiechu redaguje treść porozumienia, a ty, sprawdzając. czy wszystko w porządku, jesteś poddany działaniom stresu i emocji. O pomyłkę nietrudno. A nawet drobna omyłka w Twoim imieniu, w nazwisku Twojego dłużnika lub w kwocie do zapłaty (np. jedno zero za mało, waluta się nie zgadza) może być dla Ciebie tragiczna w skutkach, bo może sprawić, że ugoda będzie niewykonalna. A sprostowanie ugody jest niedopuszczalne (inna sprawa, że niektóre sądy się tym nie przejmują). Lepiej poprosić sąd o odroczenie rozprawy, żeby na spokojnie przygotować ugodę, a potem 100 razy ją sprawdzić.
  5. Pamiętaj, że przy zawarciu ugody koszty postępowania znoszą się wzajemnie, chyba że inaczej umówisz się z dłużnikiem. Oznacza to, że – o ile nie zostanie to inaczej zapisane w ugodzie – dłużnik nie zwróci Tobie poniesionych przez Ciebie kosztów procesu: opłaty sądowej od pozwu, poniesionych kosztów na wynagrodzenie pełnomocnika, wpłaconej zaliczki na biegłego (jedynie przy zawarciu ugody sąd zwróci Tobie połowę opłaty sądowej). Jeżeli masz mocną pozycję negocjacyjną, możesz zażądać od dłużnika zwrotu tych kosztów – to żądanie powinno znaleźć swe odzwierciedlenie w treści ugody.
  6. Jeżeli obie strony mają wolę polubownego załatwienia sprawy, ale mają trudności z dojściem do porozumienia, mogą spróbować skorzystać z pomocy specjalisty i skierować sprawę do mediacji.

Jeżeli zastosujesz się do tych rad, to może nawet będzie zadowolony z ugody? 🙂 Faktem jest, że niektóre sprawy o zapłatę wynagrodzenia są wręcz stworzone do postępowania mediacyjnego. Ale w niektórych sprawach wykonawca nigdy nie będzie odczuwał satysfakcji z zawarcia ugody.

Ostatnio trafiłem na ciekawe orzeczenie Sądu Apelacyjnego w Gdańsku. Sprawa dotyczyła inwestycji realizowanej na EURO 2012. Chodziło o solidarną odpowiedzialność inwestora i wykonawcy wobec podwykonawcy.

Gmina zleciła wykonawcy montaż wiaduktu nad linią kolejową oraz montaż estakady nad ulicą. Wykonawca znalazł podwykonawcę na pewien zakres robót.

Wykonawca podwykonawcy nie zapłacił, w związku z czym podwykonawca pozwał o zapłatę wynagrodzenia za roboty budowlane inwestora (czyli Gminę).

W procesie inwestor bronił się między innymi tym, że nie wyrażał wykonawcy zgody na umowę z podwykonawcą. Sąd Okręgowy w Gdańsku nie zgodził się ze stanowiskiem inwestora. Przypomniał, że zgoda nie musi być wyrażona w sposób wyraźny (np. przez pisemne złożenia oświadczenia), może ona być wyrażona także w sposób dorozumiany, tak jak to miało miejsce w tej sprawie.

Zgoda dorozumiana może być wyrażona na różne sposoby – poprzez tolerowanie podwykonawcy na budowie, wpis wykonanych przez podwykonawcę robót do dziennika budowy, dokonanie odbioru wykonanych przez niego robót.

Akurat w tej sprawie o zgodzie dorozumianej świadczył film promocyjny, który w trakcie realizacji inwestycji został wyprodukowany przez inwestora zastępczego. Film był promocją dotyczącą montażu wiaduktu i estakady. W filmie zostały zawarte wypowiedzi przedstawicieli podwykonawcy – wicedyrektora handlowego i kierownika montażu. Skoro inwestor promuje w tym filmie ważną dla siebie inwestycję, cytuje wypowiedzi przedstawicieli podwykonawcy, to należy przyjąć, że wyraził zgodę dorozumianą na zawarcie umowy podwykonawczej.

Dla sądu nieprawdopodobne było, żeby między inspektorem nadzoru inwestorskiego a osobami reprezentującymi Gminę nie było takiego przepływu informacji, aby inwestor nie wiedział o obecności i zakresie robót wykonywanych przez podwykonawcę.

Sąd Apelacyjny w Gdańsku (wyrok z dnia 10 kwietnia 2014 r., sygn. akt:  882/13) podzielił ustalenia Sądu Okręgowego w Gdańsku.

Temat solidarnej odpowiedzialności inwestora za wynagrodzenie należne podwykonawcy zawsze budzi emocje na salach sądowych.

Tak było w przypadku pewnej sprawy, gdzie została zawarta umowa o przebudowę skrzyżowania oraz budowę sygnalizacji świetlnej. W tej sprawie generalny wykonawca powierzył do wykonania część robót podwykonawcy.

Pomiędzy stronami doszło do sporu o zapłatę wynagrodzenia. W pewnym momencie podwykonawca pozwał inwestora, jednak sąd pierwszej instancji oddalił powództwo, a sąd drugiej instancji również uznał, że powództwo było bezzasadne.

Na kanwie tej sprawy Sąd Najwyższy przeprowadził rozważania na temat zgody inwestora na zawarcie umowy wykonawcy z podwykonawcą.

Otóż Sąd Najwyższy przypomniał, że warunkiem powstania odpowiedzialności inwestora za zapłatę wynagrodzenia należnego podwykonawcy jest zgoda inwestora na zawarcie umowy podwykonawczej. Zgoda może być wyrażona w dwojaki sposób:

  • bierny (pasywny),
  • czynny (aktywny).

Bierna zgoda inwestora

Wyrażenie zgody w sposób pasywny przejawia się w tym, że inwestor w terminie 14 dni od przedstawienia mu przez wykonawcę umowy z podwykonawcą (wraz z dokumentacją) nie wnosi sprzeciwu na zawarcie tej umowy. Po prostu brak sprzeciwu oznacza zgodę. UWAGA! Warunkiem przyjęcia, że inwestor wyraził zgodę w sposób bierny, jest przedłożenie mu umowy wraz z dokumentacją. Od momentu przedłożenia umowy z dokumentacją liczymy 14 dni i po upływie tego okresu przyjmuje się, że zgoda została przez inwestora wyrażona (chyba że się sprzeciwi).

Aktywna zgoda inwestora

Wyrażenie zgody w sposób aktywny (czynny) może przybrać różną formę. Inwestor może wyrazić zgodę:

  • w sposób wyraźny – pisemnie lub ustnie,
  • w sposób dorozumiany, np. przez tolerowanie obecności podwykonawcy na placu budowy, odbieranie wykonanych przez niego robót.

Co istotne, dla zgody wyrażonej w sposób czynny (aktywny) nie wymaga się, aby wykonawca przedłożył wcześniej inwestorowi umowę z podwykonawcą. Jak to stwierdził Sąd Najwyższy, jeżeli inwestor wyraża zgodę w sposób czynny, to wie, co robi.

Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 4 lutego 2011 r., III CSK 152/10.

Jest to sytuacja często spotykana na budowach: inwestor odmawia podpisania protokołu odbioru, powołując się na usterki. Uzależnia odbiór robót od usunięcia usterek. Nierzadko drobne usterki są tylko pretekstem do odmowy zapłaty wynagrodzenia.

W takiej sytuacji znalazł się pewien wykonawca robót budowlanych. Wykonał roboty (wybudował dom jednorodzinny), wezwał inwestora do ich odbioru, a ten stwierdził, że w budowli są liczne usterki i do odbioru nie przystąpił.

Wykonawca nie usunął usterek (nie wiem, dlaczego – być może uznał, że wykonany przez niego obiekt jest bez zastrzeżeń), ale domagał się zapłaty wynagrodzenia. No i znalazł się w patowej sytuacji, ponieważ zgodnie z umową o roboty budowlane, którą zawarł z inwestorem, wynagrodzenie było płatne w terminie 14 dni od daty wystawienia faktury. Wykonawca miał prawo wystawić fakturę dopiero po sporządzeniu protokołu odbioru końcowego. A za odbiór według umowy uważało się odbiór bez wad i usterek.

Nie ma protokołu bezusterkowego odbioru – nie ma zapłaty. Tak stanowiła umowa. Taka była argumentacja inwestora.

Mimo wszystko wykonawca zdecydował się wytoczyć inwestorowi powództwo o zapłatę wynagrodzenia. Sprawa przeszła przez wszystkie instancje, trafiła nawet do Sądu Najwyższego. W toku procesu zostało ustalone, że rzeczywiście roboty miały liczne wady. Nie wiem, jakie konkretnie, ale sąd uznał, że nie były one istotne, a dom jednorodzinny nadawał się do użytkowania.

Sąd Najwyższy przyjął, że bezusterkowe wybudowanie domu jednorodzinnego jest praktycznie niemożliwe.

Interpretacja umowy sugerowana przez skarżącego prowadziłaby natomiast do wniosku, że każde odstępstwo od stanu idealnego (co do którego nie wiadomo, na podstawie jakich kryteriów byłby ustalany) dawałaby prawo inwestorowi odmowy odbioru obiektu. Takie postanowienia byłyby sprzeczne z naturą zobowiązania do wybudowania domu jednorodzinnego (art. 353[1] k.c.) i wskutek tego nieważne. Projekt i zasady wiedzy technicznej stanowią kompromis między tym co możliwe i konieczne w budownictwie, uwzględniają interes publiczny i prywatny użytkownika, dlatego stanowią kryterium dopuszczalności modyfikacji wymagań odnośnie jakości takiego obiektu jak dom jednorodzinny. Budynek wzniesiony zgodnie z tymi wymaganiami, o ile projekt nie miał istotnych wad, nadaje się do użytkowania, natomiast ogólnikowe wykluczenie istnienia jakiejkolwiek wady w chwili oddania budynku zwykłego użytku naruszałoby równowagę między inwestorem a wykonawcą pozostawiając tego ostatniego w niepewności odnośnie do wynagrodzenia oraz zwrotu poniesionych wydatków (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 22 czerwca 2007 r., V CSK 99/07).

Skoro zatem dom jednorodzinny nadaje się do użytkowania, nie ma wad istotnych, to inwestor ma obowiązek przystąpić do odbioru i zapłacić wynagrodzenie.

To, czy inwestor będzie musiał zapłacić wynagrodzenie w pełnej wysokości, to już inna sprawa. Nie będę jednak rozwijał tego wątku, bo ten blog jest dla wykonawców, a nie dla inwestorów:)